Menu

Punkty wspólne

Możesz zmieniać miejsce pobytu, pracę, znajomości. Ale w tym wszystkim są relacje, które przetrwają próby czasu. Co takiego jest w niektórych spotkaniach, że dają początek międzyludzkiej więzi, o której powiesz po latach:  jest od zawsze.

Wydaje się, że wśród licznych spotkań, muszą być wyjątkowe, skoro niosą ze sobą przemieniającą siłę perswazji. Jak można nazwać punkty wspólne tych doświadczeń relacji międzyludzkich? Jednym z nich z pewnością będzie dążenie, polegające na gotowości aby być „z kimś” i „dla kogoś”. Filozof Jerzy Bukowski jest zdania, że spotkanie osób, to coś więcej, niż podobne do siebie zjawiska spotkań z nauką, kulturą, czy światem przyrody.

Jaki może być dalszy ciąg tej historii, której głównymi bohaterami są ludzie, często bardzo odmienni, nieprzewidywalni. Tych historii nie da się zaplanować jak wycieczki krajoznawczej lub metodologii badań naukowych. Każda ze stron ma wpływ na to, by pomóc spotkaniu albo je uniemożliwić. Zdaniem innego współczesnego myśliciela (H. Arendt), od człowieka można oczekiwać że jest on „zdolny dokonać rzeczy nieskończenie nieprawdopodobnej”[1]. Ale przecież to jeszcze nie daje gwarancji, że ważna dla nas relacja z kimś, przetrwa, nie ulegnie zmianom, które coś zburzą raz na zawsze. Potrzeba więc innych punktów wspólnych.

Może kolejnym takim punktem, na którym da się budować coś trwałego, jest nadzieja? Dzielimy ją z innymi, podobnie, jak przekonanie, że nawet usilne starania, nie przyspieszą skomplikowanych i fascynujących jednocześnie etapów budowania międzyludzkich więzi. Jak pisał wspomniany wcześniej Bukowski, spotkanie  jest „darem, a nie nagrodą za wytrwałość i podjęcie ryzyka”[2]. Trudno nawet wytłumaczyć komuś, że decyduję się na podróż w nieznane - czyli na Spotkanie z Drugim - biorąc na siebie jednocześnie dar, odpowiedzialność i ciężar tego wydarzenia, którego bieg nie jest mi znany. Jedni nazwą to szaleństwem, inni – nadzieją.

Każdy będzie szedł swoją ścieżką, szukając przez lata sprawdzonych sposobów na to, by mieć obok siebie ludzi, do których zawsze można zadzwonić, porozmawiać, odwiedzić. Nawet, gdy nie widzieliśmy się kilkanaście lat. To wymaga starań, ale też nie można podporządkować nadziei swoich myśli i działań, ponieważ stałaby się obsesją. Nadzieja powinna mieć swoje miejsce, ale nie w pierwszym rzędzie naszej codzienności. Czasem wystarczy po prostu o niej nie zapominać.

 


[1] Por. H. Arendt, Kondycja ludzka, Warszawa 2000, s. 197.

[2] Por. J. Bukowski, Zarys filozofii spotkania, Kraków 1987, s. 246.

Więcej w tej kategorii: « Po burzy Niespodziewane »
Powrót na górę

Serwis www.radio.rzeszow.pl używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Polityka Cookies.

Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij