Logo
Wydrukuj tę stronę

Estetyczne więzi

Pewnie każdy co najmniej raz w życiu zastanawiał się, dlaczego inni nie podzielają jego zachwytu pięknym widokiem, wspaniałym doświadczeniem, wyjątkowym smakiem. Okazuje się wtedy, że uniesienie to tylko uczucie prywatne, nie jest przeżywane tak samo przez wszystkich.

Pewien student napisał kiedyś: nie jestem chrześcijaninem, niewiele wiem o Jezusie Chrystusie, ale gdy zobaczyłem Pietę Michała Anioła, rozpłakałem się. Jeden z wielu przykładów tego, że pewne struny naszej wrażliwości na piękno, nie są zależne wyłącznie od wiedzy, wychowania, poglądów. W jednym miejscu, mogą się spotkać ludzie, których praktycznie niewiele łączy, ale wystarczy szczególny rodzaj estetycznej więzi, by powstała płaszczyzna współodczuwania. Dzięki niej, możliwy jest śmiech i płacz w tej samej chwili, bez zbędnych słów.

Często, odpowiedzi na liczne pytania, ukryte są w detalach. A one, jak to zwykle bywa, wymagają uwagi, zaangażowania, uwrażliwienia. Tylko niektórzy zobaczą delikatne załamanie światła w rogu płótna, a nie wyłącznie centralne postaci na obrazie. Dla kogoś w powieści będą najpiękniejsze niedomówienia, dla innej osoby, utwór będzie po prostu niedokończony i niezrozumiały. Trudno o dwie takie same historie indywidualnego przeżywania piękna. Oczywiście, można usiłować tak wpłynąć na drugą osobę, by również czymś się zachwyciła. Ale to niemożliwe. Żaden krytyk sztuki czy literat, nie przekona do wzruszeń, jeżeli sam zainteresowany nie znajdzie w sobie impulsu. Tyle razy przecież słyszy się, że film lub książka są poprawne, nawet bardzo dobre, warte nagród i wyróżnień, ale gdyby mówić o nich całkiem prywatnie, to jednak brakuje iskier. Bez nich, nie będzie zachwytu.

Po co nam estetyczne więzi, wspólne obszary wrażliwości, umiejętność zachwytu bez słów? Można bardzo dobrze funkcjonować bez tych wzruszeń, dzieląc z innymi wszelkie dostępne obszary aktywności, od początku do końca praktyczne. Wzruszenia nie są praktyczne, w rozumieniu przydatności rzeczy. Wzruszeniem nie zapłacisz rachunku, nie podpiszesz dokumentu, trudno też na nim bazować w pracy. A jednak czasem się za nimi tęskni.

Wzruszenia i zachwyty, odżywają poza codziennym rytmem dnia. Gdy robi się ciszej, nie trzeba już tak pędzić, by zdążyć z wypełnieniem swoich obowiązków. Po intensywnym dniu pracy, wracamy do domu lub miejsca, które nazywamy swoim. Warto wtedy zmrużyć oczy, mówić ciszej i dać sobie szansę na odwiedziny prywatnego świata wzruszeń. Pięknego, nie do opisania. 

Najnowsze od Alicja Karłowska

© Polskie Radio Rzeszów S.A. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Serwis www.radio.rzeszow.pl używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Polityka Cookies.

Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij