Turyści proszeni są o niedokarmianie koników polskich w nadleśnictwie Tuszyma. Ostatnia niestrawność zakończyła się kroplówką podaną konikowi w lesie, a jedna z klaczy przyjmuje leki domięśniowo.
To pierwszy taki przypadek od 1995 roku, a więc od początku hodowli koników polskich w Nadleśnictwie Tuszyma. Mają one do dyspozycji kilkuhektarową zagrodę z łąką i lasem oraz dostępem do strumienia, co stwarza im niemal naturalne warunki bytowe. Sympatyczne zwierzaki cieszą się wielką popularnością, zwłaszcza wśród odwiedzających je dzieci.
Niestety, jedną z cech tych koników jest ich łakomstwo, praktycznie są „wszystkożerne”, co przy ciągłej chęci dokarmiania ich przez turystów, rodzi problemy - informuje Artur Święch, specjalista ds. ochrony przyrody w nadleśnictwie.
Dlatego przy wjeździe do zagrody zamieszczane są informacje o zakazie dokarmiania. Turyści jednak nie respektują tych zakazów i to się niedobrze dla koników kończy. Obecnie w zagrodzie żyje 6 koni, w tym 5 klaczy i jeden ogier wałach. Leśnicy zapewniają, że niczego im nie brakuje.